Czuję jakby w moje nogi wbijał ktoś tysiące igieł .. muszę na chwilę przestać iść. Za trzy godziny zajdzie słońce. Nie mam jeszcze nawet schronienia. Muszę coś szybko wymyślić. Muszę iść dalej !
Dakota idąc ulicą pełnych samochodów , a wręcz tak zatłoczonych że uniemożliwiały przejście pomiędzy nimi weszła na jedno z nich.
- Zaraz za rogiem znajduje się pizzeria.. Zawsze jak zamawiałam tam pizzę to zawsze przywozili ją skuterem...
Dakota szybko doszła do pizzeri.. Rzeczywiście na zewnątrz znajdowało się kilka skuterów z nazwą sklepu .
Dziewczyna nie mogła znaleźć kluczyków.. może są w środku? Weszła do środka.
Tu strasznie śmierdzi ! Resztki jedzenia na stołach zaczęło się rozkładać.. z resztą jak i ciała leżące na cieknących od krzepnącej powoli krwi kafelkach. Zaraz zwymiotuję ! Muszę szybko znaleźć te kluczyki !
Podchodzi do lady i przeszukuje wszystkie możliwe szuflady i półki . Nic nie znalazła.
- Może gdzieś na zapleczu ?
Wstrzymując w płucach powietrze weszła na zaplecze . Zaplecze jest dość duże.. idę do końca..
Nagle oczom Dakoty ukazał się leżący na kaflach dowoziciel pizzy. Jest martwy.. Jego ciało już do końca wyjadły tłuste, białe larwy. Nie wytrzymała . Zwymiotowała. Szybkim ruchem wyjęła kluczyki z przedniej kieszonki koszulki martwego człowieka i szybko pobiegła do skutera . Na zewnątrz brała bardzo głębokie oddechy .. Nigdy nie przypuszczała że może jej się kiedyś coś takiego przydarzyć. W końcu uspokoiła się , wsiadła na skuter , odpaliła go i pojechała . Jechała pół godziny unikając stojące na ulicach auta. Dojechała do dość dużego lasu . Szybko przejechała go i tuż przy końcu zauważyła mały domek .Był dwupiętrowy . To była wieś... już nikogo pewnie na niej nie ma . Podjechała skuterem tuż pod dom . Chciała do niego wejść ale wszystko było zabite dechami od środka..
- Ktoś może w nim jeszcze jest !- mówi dziewczyna.
Próbuje dobijać się do drzwi ale trochę się boi że w domu mogą być ludzie zakażeni wirusem...
Próbując na marne nie robić hałasu w końcu wchodzi . Najpierw się rozgląda ale musi dokładnie wszystko sprawdzić. Wyjmując mały rewolwer z kieszeni dziewczyna zbliża się ku stromym schodom . Jest już na pół piętrze , gdy nagle zauważa tylko siekierę , która prawie nie przepołowiła jej na pół. Dziewczyna szybko odskoczyła i jak przyklejona do ściany nie ruszała się z niej . Nagle usłyszała głos.
- Nie ruszaj się ! Jesteś zarażona?!
Zaniemówiłam .. nie mogłam wykrztusić ani słowa , ale odpowiedziałam .
- To tt..y się nie ruszaj ! Mam rewolwer i lepiej się módl żeby nie został użyty przeciwko tobie!- wydukała
W tej chwili podniosłam wzrok i ukazał mi się chłopiec .. wygląda jakby był w moim wieku. To niebieskooki brunet.. ale nie wygląda najlepiej .. chyba jest chory..
- Czy jesteś zarażona !?
- Nieee,nie jestem!
- Nie masz śladów ugryzienia ? Pokaż ręce !
- Mówisz o tych ludziach , którzy łakną naszego mięsa ?
- Widziałaś ich ? Byłaś blisko jakiegoś zarażonego ?!
- Rzucił się na mnie..
- Dlaczego nie uciekałaś !?
- Uciekałam ! A ty co zrobiłeś kiedy cię któryś z nich zaatakować !? hę ?
- ..
- Skąd wiesz o wirusie ?
- Mam telewizję .. a ty nie masz ?
- Mam ale nie rozumiem nic po Chińsku.
- Heh .. to dość trudny język. Cóż grunt że jeszcze żyjesz. Chodź za mną ..
CDN..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz