-Zaraz będzie ciemno .. oni tu nas nie znajdą?- powiedziała Dakota
-Nie wiem .. właściwie przed twoim przyjściem chciałem jakoś się przed nimi chronić i wziąłem siekierę..
-No jasne. Siekierą sobie nie poradzisz , kiedy będzie ich miliony!
-No to pomożesz mi znaleźć coś czym można zabarykadować drzwi i okna.. może deski?
-Dobrze.. idę poszukać.
-Tylko uważaj na strych!
-Dlaczego?
-Tam są ludzie o których ci mówiłem.. najlepiej poszukaj na 2 piętrze.
-Dobrze...
Idąc na drugie piętro zauważyłam pokój Kewina. Tam na pewno nie ma desek.. nie ma sensu tam iść. Idę do drugich.. Są różowe.. wchodzę. Widzę różowe ściany i różowe mebelki.. kilka zabawek na podłodze.. to są kukiełki.. Rozglądam się jeszcze.. Co tutaj robi kamero- projektor ? Jest przewrócony. Stawiam go w odpowiedniej pozycji. Coś się odtwarza..
- Kewin !
Bardzo szybko przybiegł do pokoju .
- Co się stało ?!
- Popatrz !
Kamera odtwarza film. To ten pokój. Na pierwszym planie jest teatrzyk kukiełkowy.. przez chwilę ktoś bawi się nimi, ale odkłada teatrzyk na bok. To mała dziewczynka.. skądś ją znam .. wydaje mi się bardzo znajoma..
Ukłania się do kamery. W chwili jej ukłonu usłyszała przeraźliwe krzyki z salonu.. były bardzo głośne i wyraźne. Dziewczynka zaczęła wołać i szybko wyszła z pokoju. Przez chwilę jej w nim nie było .. ale po kilku sekundach usłyszałam krzyk. Przybiegła do pokoju , zamknęła drzwi. Schowała się w szafie. Ktoś wchodzi do pokoju. To jeden z tych potworów.. Szuka dziewczynki, ale nie znajduje jej , po czym wychodzi . Dziewczynka próbuje otworzyć szafę od środka.. nie daje rady. Przez jakiś czas krzyczy, ale nie wydostaje się z niej. Film się kończy.
Dakota i Kewin w jednej chwili obracają się w stronę szafy ..
- Otwórz ją.. - mówi Dakota
- Może ona jest jednym z nich ! - mówi z trwogą Kewin
- Jakoś nie widziałam na filmie ugryzienia.. No otwórz ją.
- Dobrze. Wyciągnij rewolwer.
Dakota wyciągnęła mały rewolwer z kieszeni. Celowała na podłogę obserwując zarazem poczynania Kewina.
Kewin podchodzi do szafy. Otwiera ją kluczykiem , który wypadł z otworu w szafie. Lekko uchyla drzwi ..i..
CDN.
Oto przygody 15- letniej Dakoty , której pewnego dnia życie gwałtownie się zmieni na gorsze.
♥
Witaj na blogu z opowiadaniem ; kategorii - HORROR
Opowiadanie na blogu jest o Dziewczynie i o Chłopaku, którzy są świadkami prawie całkowitej zagłady rasy ludzkiej, której zagrażają zmutowane stwory, które łakną jedynie mięsa...
sobota, 26 maja 2012
środa, 23 maja 2012
#6
Chłopak zaprowadził ją do pokoju.Wszystkie ściany były czarne. Wszędzie na podłodze walały się papierki po różnego rodzaju jedzenia .Chwilę stała w przejściu ale w końcu odezwała się:
- Jestem Dakota. Nie przedstawiłam się nie miałam okazji , kiedy mierzyłeś we mnie siekierą.
-Myślałem że jesteś jednym z nich.. mogłaś nie wchodzić taranem.
- No wybacz ale szukałam schronienia..
-Wiem, sam go tutaj szukałem.. jak reszta..- odparł chłopiec
-... było was więcej ?
-Sześcioro... ciała leżą w piwnicy.. nie mogłem ich wyrzucić. Oni by się zorientowali że jeszcze żyję..
-Jak ci się udało przeżyć ?!- pyta ze zdziwieniem Dakota
-To dosyć długa historia ... a teraz powiedz mi .. czy masz coś do jedzenia ?
-Tak , chcesz mam kilka kanapek i trochę słodyczy..
Wyjmując kanapki z plecaka chłopak rzucił się na nie jakby nie jadł bardzo długo..
-Dzię..kuje ci .. bo.. zjawiłaś.. si..ę ..
-Najpierw zjedz.. Naprawdę długo nie jadłeś .. masz, wzięłam też wodę . A więc jak masz na imię?
- Jestem Kevin .
- No to super.. Ile już tu jesteś ?
- Kilka dni.. odkąd rozpoczęła się epidemia..
- Nie jesteś z tąd , prawda ?
- Tak. Mieszkam daleko. Gonili mnie i musiałem cały czas biec... aż w końcu zauważyłem łódź..
- Oni nie wchodzą do wody?
- Tak boją się niej.. I tak dryfowałem do końca dnia. Obudziłem się dobiero rano.. zobaczyłem niedaleko właśnie ten domek. Szukałem schronienia..Wszedłem tak jak ty .. ujrzałem jakiś ludzi ..ale im już było obojętne czy to ja czy jeden z nich.. Jakby czekali na śmierć. Wtedy zabarykadowałem każde z drzwi..Oni wkrótce też mi pomogli. Byłem głodny ale nie mieli jedzenia.. Dzień później, rano obudziło mnie mocne walenie do drzwi.
Oni go gonili..
- Kogo ?
- Mojego brata.. wszyscy zaczęli panikować ale ja mu otworzyłem . Nie był jednym z nich .. i cieszyłem się z tego powodu.. Mój brat musiał widzieć że nikogo nie ma w domu i podążał moim śladem .. zostaiwałem podartą koszulę w razie czego gdyby wrócił żywy. To była nasza zabawa rodzinna.. zawsze wszyscy zbieraliśmy się i zostawialiśmy zawiązane chusteczki materiałowe na drzewach. Był wtedy z nami.. kiedy się przemienił w jednego z nich. Został ugryziony gdy go gonili ale zdążył uciec.. Byłem zły na siebie że go wpuściłem..
CDN..
- Jestem Dakota. Nie przedstawiłam się nie miałam okazji , kiedy mierzyłeś we mnie siekierą.
-Myślałem że jesteś jednym z nich.. mogłaś nie wchodzić taranem.
- No wybacz ale szukałam schronienia..
-Wiem, sam go tutaj szukałem.. jak reszta..- odparł chłopiec
-... było was więcej ?
-Sześcioro... ciała leżą w piwnicy.. nie mogłem ich wyrzucić. Oni by się zorientowali że jeszcze żyję..
-Jak ci się udało przeżyć ?!- pyta ze zdziwieniem Dakota
-To dosyć długa historia ... a teraz powiedz mi .. czy masz coś do jedzenia ?
-Tak , chcesz mam kilka kanapek i trochę słodyczy..
Wyjmując kanapki z plecaka chłopak rzucił się na nie jakby nie jadł bardzo długo..
-Dzię..kuje ci .. bo.. zjawiłaś.. si..ę ..
-Najpierw zjedz.. Naprawdę długo nie jadłeś .. masz, wzięłam też wodę . A więc jak masz na imię?
- Jestem Kevin .
- No to super.. Ile już tu jesteś ?
- Kilka dni.. odkąd rozpoczęła się epidemia..
- Nie jesteś z tąd , prawda ?
- Tak. Mieszkam daleko. Gonili mnie i musiałem cały czas biec... aż w końcu zauważyłem łódź..
- Oni nie wchodzą do wody?
- Tak boją się niej.. I tak dryfowałem do końca dnia. Obudziłem się dobiero rano.. zobaczyłem niedaleko właśnie ten domek. Szukałem schronienia..Wszedłem tak jak ty .. ujrzałem jakiś ludzi ..ale im już było obojętne czy to ja czy jeden z nich.. Jakby czekali na śmierć. Wtedy zabarykadowałem każde z drzwi..Oni wkrótce też mi pomogli. Byłem głodny ale nie mieli jedzenia.. Dzień później, rano obudziło mnie mocne walenie do drzwi.
Oni go gonili..
- Kogo ?
- Mojego brata.. wszyscy zaczęli panikować ale ja mu otworzyłem . Nie był jednym z nich .. i cieszyłem się z tego powodu.. Mój brat musiał widzieć że nikogo nie ma w domu i podążał moim śladem .. zostaiwałem podartą koszulę w razie czego gdyby wrócił żywy. To była nasza zabawa rodzinna.. zawsze wszyscy zbieraliśmy się i zostawialiśmy zawiązane chusteczki materiałowe na drzewach. Był wtedy z nami.. kiedy się przemienił w jednego z nich. Został ugryziony gdy go gonili ale zdążył uciec.. Byłem zły na siebie że go wpuściłem..
CDN..
środa, 9 maja 2012
#5
Czuję jakby w moje nogi wbijał ktoś tysiące igieł .. muszę na chwilę przestać iść. Za trzy godziny zajdzie słońce. Nie mam jeszcze nawet schronienia. Muszę coś szybko wymyślić. Muszę iść dalej !
Dakota idąc ulicą pełnych samochodów , a wręcz tak zatłoczonych że uniemożliwiały przejście pomiędzy nimi weszła na jedno z nich.
- Zaraz za rogiem znajduje się pizzeria.. Zawsze jak zamawiałam tam pizzę to zawsze przywozili ją skuterem...
Dakota szybko doszła do pizzeri.. Rzeczywiście na zewnątrz znajdowało się kilka skuterów z nazwą sklepu .
Dziewczyna nie mogła znaleźć kluczyków.. może są w środku? Weszła do środka.
Tu strasznie śmierdzi ! Resztki jedzenia na stołach zaczęło się rozkładać.. z resztą jak i ciała leżące na cieknących od krzepnącej powoli krwi kafelkach. Zaraz zwymiotuję ! Muszę szybko znaleźć te kluczyki !
Podchodzi do lady i przeszukuje wszystkie możliwe szuflady i półki . Nic nie znalazła.
- Może gdzieś na zapleczu ?
Wstrzymując w płucach powietrze weszła na zaplecze . Zaplecze jest dość duże.. idę do końca..
Nagle oczom Dakoty ukazał się leżący na kaflach dowoziciel pizzy. Jest martwy.. Jego ciało już do końca wyjadły tłuste, białe larwy. Nie wytrzymała . Zwymiotowała. Szybkim ruchem wyjęła kluczyki z przedniej kieszonki koszulki martwego człowieka i szybko pobiegła do skutera . Na zewnątrz brała bardzo głębokie oddechy .. Nigdy nie przypuszczała że może jej się kiedyś coś takiego przydarzyć. W końcu uspokoiła się , wsiadła na skuter , odpaliła go i pojechała . Jechała pół godziny unikając stojące na ulicach auta. Dojechała do dość dużego lasu . Szybko przejechała go i tuż przy końcu zauważyła mały domek .Był dwupiętrowy . To była wieś... już nikogo pewnie na niej nie ma . Podjechała skuterem tuż pod dom . Chciała do niego wejść ale wszystko było zabite dechami od środka..
- Ktoś może w nim jeszcze jest !- mówi dziewczyna.
Próbuje dobijać się do drzwi ale trochę się boi że w domu mogą być ludzie zakażeni wirusem...
Próbując na marne nie robić hałasu w końcu wchodzi . Najpierw się rozgląda ale musi dokładnie wszystko sprawdzić. Wyjmując mały rewolwer z kieszeni dziewczyna zbliża się ku stromym schodom . Jest już na pół piętrze , gdy nagle zauważa tylko siekierę , która prawie nie przepołowiła jej na pół. Dziewczyna szybko odskoczyła i jak przyklejona do ściany nie ruszała się z niej . Nagle usłyszała głos.
- Nie ruszaj się ! Jesteś zarażona?!
Zaniemówiłam .. nie mogłam wykrztusić ani słowa , ale odpowiedziałam .
- To tt..y się nie ruszaj ! Mam rewolwer i lepiej się módl żeby nie został użyty przeciwko tobie!- wydukała
W tej chwili podniosłam wzrok i ukazał mi się chłopiec .. wygląda jakby był w moim wieku. To niebieskooki brunet.. ale nie wygląda najlepiej .. chyba jest chory..
- Czy jesteś zarażona !?
- Nieee,nie jestem!
- Nie masz śladów ugryzienia ? Pokaż ręce !
- Mówisz o tych ludziach , którzy łakną naszego mięsa ?
- Widziałaś ich ? Byłaś blisko jakiegoś zarażonego ?!
- Rzucił się na mnie..
- Dlaczego nie uciekałaś !?
- Uciekałam ! A ty co zrobiłeś kiedy cię któryś z nich zaatakować !? hę ?
- ..
- Skąd wiesz o wirusie ?
- Mam telewizję .. a ty nie masz ?
- Mam ale nie rozumiem nic po Chińsku.
- Heh .. to dość trudny język. Cóż grunt że jeszcze żyjesz. Chodź za mną ..
CDN..
Dakota idąc ulicą pełnych samochodów , a wręcz tak zatłoczonych że uniemożliwiały przejście pomiędzy nimi weszła na jedno z nich.
- Zaraz za rogiem znajduje się pizzeria.. Zawsze jak zamawiałam tam pizzę to zawsze przywozili ją skuterem...
Dakota szybko doszła do pizzeri.. Rzeczywiście na zewnątrz znajdowało się kilka skuterów z nazwą sklepu .
Dziewczyna nie mogła znaleźć kluczyków.. może są w środku? Weszła do środka.
Tu strasznie śmierdzi ! Resztki jedzenia na stołach zaczęło się rozkładać.. z resztą jak i ciała leżące na cieknących od krzepnącej powoli krwi kafelkach. Zaraz zwymiotuję ! Muszę szybko znaleźć te kluczyki !
Podchodzi do lady i przeszukuje wszystkie możliwe szuflady i półki . Nic nie znalazła.
- Może gdzieś na zapleczu ?
Wstrzymując w płucach powietrze weszła na zaplecze . Zaplecze jest dość duże.. idę do końca..
Nagle oczom Dakoty ukazał się leżący na kaflach dowoziciel pizzy. Jest martwy.. Jego ciało już do końca wyjadły tłuste, białe larwy. Nie wytrzymała . Zwymiotowała. Szybkim ruchem wyjęła kluczyki z przedniej kieszonki koszulki martwego człowieka i szybko pobiegła do skutera . Na zewnątrz brała bardzo głębokie oddechy .. Nigdy nie przypuszczała że może jej się kiedyś coś takiego przydarzyć. W końcu uspokoiła się , wsiadła na skuter , odpaliła go i pojechała . Jechała pół godziny unikając stojące na ulicach auta. Dojechała do dość dużego lasu . Szybko przejechała go i tuż przy końcu zauważyła mały domek .Był dwupiętrowy . To była wieś... już nikogo pewnie na niej nie ma . Podjechała skuterem tuż pod dom . Chciała do niego wejść ale wszystko było zabite dechami od środka..
- Ktoś może w nim jeszcze jest !- mówi dziewczyna.
Próbuje dobijać się do drzwi ale trochę się boi że w domu mogą być ludzie zakażeni wirusem...
Próbując na marne nie robić hałasu w końcu wchodzi . Najpierw się rozgląda ale musi dokładnie wszystko sprawdzić. Wyjmując mały rewolwer z kieszeni dziewczyna zbliża się ku stromym schodom . Jest już na pół piętrze , gdy nagle zauważa tylko siekierę , która prawie nie przepołowiła jej na pół. Dziewczyna szybko odskoczyła i jak przyklejona do ściany nie ruszała się z niej . Nagle usłyszała głos.
- Nie ruszaj się ! Jesteś zarażona?!
Zaniemówiłam .. nie mogłam wykrztusić ani słowa , ale odpowiedziałam .
- To tt..y się nie ruszaj ! Mam rewolwer i lepiej się módl żeby nie został użyty przeciwko tobie!- wydukała
W tej chwili podniosłam wzrok i ukazał mi się chłopiec .. wygląda jakby był w moim wieku. To niebieskooki brunet.. ale nie wygląda najlepiej .. chyba jest chory..
- Czy jesteś zarażona !?
- Nieee,nie jestem!
- Nie masz śladów ugryzienia ? Pokaż ręce !
- Mówisz o tych ludziach , którzy łakną naszego mięsa ?
- Widziałaś ich ? Byłaś blisko jakiegoś zarażonego ?!
- Rzucił się na mnie..
- Dlaczego nie uciekałaś !?
- Uciekałam ! A ty co zrobiłeś kiedy cię któryś z nich zaatakować !? hę ?
- ..
- Skąd wiesz o wirusie ?
- Mam telewizję .. a ty nie masz ?
- Mam ale nie rozumiem nic po Chińsku.
- Heh .. to dość trudny język. Cóż grunt że jeszcze żyjesz. Chodź za mną ..
CDN..
niedziela, 6 maja 2012
#4
-Ja zabiłam człowieka. Ja zabiłam człowieka...On się na mnie rzucił!
Dakota nie wiedziała co ma robić. Zrozpaczona z powodu straty rodziny siedziała w opustoszałym mieście pełnym żywych trupów. Bez żadnej stosownej broni .. gdyby było ich więcej w tamtym domu pewnie już by nie żyła. Dziewczyna długo rozmyślała co ma zrobić, lecz w końcu zaczął doskwierać jej straszliwy głód.
-Muszę coś zjeść.. jestem taka głodna !!
Otwierając ostrożnie drzwi od pokoju starała się robić jak najmniej hałasu. Schodząc przez skrzypiące drzwi rozglądała się po mieszkaniu. Była bardzo czujna. Drzwi od domu były zamknięte nikt nie mógł wejść.
Otworzyła lodówkę zobaczyła mnóstwo jedzenia .. połowę zjadła a potem poszła do swojego pokoju.
- Nie mogę cały czas tu siedzieć . Muszę coś zrobić..
Długo nie zastanawiając się wyciągnęła z szafki niewielki plecak. Zapakowała do niego dwie ciepłe bluzy .
Sama ubrała się w wygodne i ciepłe buty, których nie chciała nosić za pretekstem że są paskudne i nigdy w życiu by ich nie założyła . Zeszła do kuchni i zapakowała trochę jedzenia.
Ale czym miałaby się bronić? Wzięła w rękę nóż kuchenny mamy i już była gotowa wychodzić , ale wiedziała że z nożem szybko stanie się ofiarą..
- Nóż się na dużo nie zda.. muszę poszukać jeszcze czegoś..
Poszła do pokoju Taty- tam nigdy nie wolno jej było wchodzić. Rozglądała się chwilę a potem zaczęła szukać po szafkach.. W jednej z nich zauważyła dużą strzelbę i dużo naboi ... W jednej sekundzie jej się przypomniało że tata często chodził do lasu polować na dziki, kiedy on się chwalił nigdy go nie słuchała... znowu zaczęła płakać.. nie było jej łatwo. Musiała się wziąć w garść. Zapakowała strzelbę i wszystkie naboje. Poszła przeszukać jeszcze rzeczy mamy. Szukała we wszystkich szufladach . W jednej znalazła mały pistolecik z kilkoma nabojami. Tego wzięła sobie do kieszeni. Wiedziała jak go naładować. Zanim go schowała zabezpieczyła go. Teraz była już gotowa. Wyszła z domu. Ale dokąd teraz ? Poszła przed siebie .
Szła dość długo a na ulicy nikogo. Mijała właśnie sklep spożywczy..
- Mam za mało jedzenia .. nie wiadomo kiedy jeszcze będę mijać spożywczy...
Dakota weszła do sklepu i zaczęła pakować batoniki, picie i co jej się jeszcze zmieściło .
Sklepik był mały ... może na zapleczu mają coś jeszcze ? Dziewczyna chciała to sprawdzić.
Wchodząc na zaplecze nie widziała dużo jedzenia było trochę na półkach. Nie ma co tracić czasu.
Wyszła ze sklepu. Szła dalej przed siebie .. musi znaleźć jakiś transport, nie mogę już dalej iść.
Razem z kumplem jechaliśmy już samochodem.. będę umiała pokierować ..
Ale są samochody , ale większości po stłuczce.. wszyscy chcieli przejechać ale było za dużo ludzi.
Pójdę dalej te samochody nie odpalą.. może coś dalej znajdę...
CDN
Dakota nie wiedziała co ma robić. Zrozpaczona z powodu straty rodziny siedziała w opustoszałym mieście pełnym żywych trupów. Bez żadnej stosownej broni .. gdyby było ich więcej w tamtym domu pewnie już by nie żyła. Dziewczyna długo rozmyślała co ma zrobić, lecz w końcu zaczął doskwierać jej straszliwy głód.
-Muszę coś zjeść.. jestem taka głodna !!
Otwierając ostrożnie drzwi od pokoju starała się robić jak najmniej hałasu. Schodząc przez skrzypiące drzwi rozglądała się po mieszkaniu. Była bardzo czujna. Drzwi od domu były zamknięte nikt nie mógł wejść.
Otworzyła lodówkę zobaczyła mnóstwo jedzenia .. połowę zjadła a potem poszła do swojego pokoju.
- Nie mogę cały czas tu siedzieć . Muszę coś zrobić..
Długo nie zastanawiając się wyciągnęła z szafki niewielki plecak. Zapakowała do niego dwie ciepłe bluzy .
Sama ubrała się w wygodne i ciepłe buty, których nie chciała nosić za pretekstem że są paskudne i nigdy w życiu by ich nie założyła . Zeszła do kuchni i zapakowała trochę jedzenia.
Ale czym miałaby się bronić? Wzięła w rękę nóż kuchenny mamy i już była gotowa wychodzić , ale wiedziała że z nożem szybko stanie się ofiarą..
- Nóż się na dużo nie zda.. muszę poszukać jeszcze czegoś..
Poszła do pokoju Taty- tam nigdy nie wolno jej było wchodzić. Rozglądała się chwilę a potem zaczęła szukać po szafkach.. W jednej z nich zauważyła dużą strzelbę i dużo naboi ... W jednej sekundzie jej się przypomniało że tata często chodził do lasu polować na dziki, kiedy on się chwalił nigdy go nie słuchała... znowu zaczęła płakać.. nie było jej łatwo. Musiała się wziąć w garść. Zapakowała strzelbę i wszystkie naboje. Poszła przeszukać jeszcze rzeczy mamy. Szukała we wszystkich szufladach . W jednej znalazła mały pistolecik z kilkoma nabojami. Tego wzięła sobie do kieszeni. Wiedziała jak go naładować. Zanim go schowała zabezpieczyła go. Teraz była już gotowa. Wyszła z domu. Ale dokąd teraz ? Poszła przed siebie .
Szła dość długo a na ulicy nikogo. Mijała właśnie sklep spożywczy..
- Mam za mało jedzenia .. nie wiadomo kiedy jeszcze będę mijać spożywczy...
Dakota weszła do sklepu i zaczęła pakować batoniki, picie i co jej się jeszcze zmieściło .
Sklepik był mały ... może na zapleczu mają coś jeszcze ? Dziewczyna chciała to sprawdzić.
Wchodząc na zaplecze nie widziała dużo jedzenia było trochę na półkach. Nie ma co tracić czasu.
Wyszła ze sklepu. Szła dalej przed siebie .. musi znaleźć jakiś transport, nie mogę już dalej iść.
Razem z kumplem jechaliśmy już samochodem.. będę umiała pokierować ..
Ale są samochody , ale większości po stłuczce.. wszyscy chcieli przejechać ale było za dużo ludzi.
Pójdę dalej te samochody nie odpalą.. może coś dalej znajdę...
CDN
#3
*do siebie* Słyszę krzyki. Mnóstwo ludzi za oknem krzyczy z przerażenia! Obudź się to jeden ze snów! Tego nie ma naprawdę! To się nie dzieje na prawdę !
Nagle ktoś wali mocno w drzwi , ale nie może ich otworzyć. Są zamknięte. Dakota owinięta w kołdrę szybko zamknęła oczy.. Wkrótce krzyki ucichły. Dakota zasnęła.
Godzina 7:00 rano. Obudziła się .. i już nie mogła zasnąć. Wstała . Ubrała się . Wszystko było jak dotychczas .
Wiedziała że zostało jej jeszcze dużo czasu zanim wyjdzie do szkoły, która była niedaleko. Zaczęła słuchać muzyki przez ulubioną mp4 , którą dostała na urodziny zeszłego roku. Rozmyślała wtedy o swoim ostatnim snem. Zawsze śniły jej się takie same sny. Codziennie. Ten był inny ..bardzo realny.. bo w normalnych snach wszystko dzieje się tak szybko i niedokładnie.. teraz było inaczej . Tak bardzo chciałam się wtedy obudzić , ale nie umiałam.. nie potrafiłam.
Pół godziny na słuchawkach wystarczy. Muszę już schodzić na śniadanie.. wyjdę dzisiaj wcześniej . Zchodząc do kuchni zauważyła pusty dom... Na pewno wszyscy jeszcze śpią o tej godzinie. Dzisiaj przygotuję coś sama.
Zjadła śniadanie przy telewizji.
Nic nie rozumiem! Czy na każdym kanale muszą lecieć same wiadomości ? I tak nic z tego nie rozumiem.
Dobra .. śniadania do szkoły nie będę barć . I tak zawsze nie jestem głodna. Wychodząc z domu widziała tylko krew na ulicach... nie wiedziała co się stało. Chciała pobiec i powiedzieć rodzicom o jakiejś bójce pod domem.
Oni by wiedzieli gdzie zadzwonić i kogo powiadomić. Przecież ona nie umie mówić po Chińsku..
Pobiegła szybko z powrotem do domu i najpierw chciała powiadomić Mamę. Nie było jej w sypialni. Taty też nie było. Biegła coraz szybciej do pokoju Marty żeby powiadomić ją o zniknięciu rodziców. Może ona coś wiedziała ?
Jej też nie było... Nikogo nie było. Ulice były puste. Nie wiedziała co robić. Coś się na pewno stało.. !
Dzwoniła na policję. Sama. Wzięła słownik i chciała się porozumieć .. ale nikt nie odbierał.
No to teraz do babci. Zadzwoni do niej drogo bo to bardzo daleko od jej domu ale ją już to przestało obchodzić . Dzwoniła do znajomych , przyjaciół, rodziny. Nikt nie odbierał.
Zrozpaczona pobiegła do swojego pokoju i myślała .. długo myślała co ma zrobić.
Przecież są jeszcze jej sąsiedzi ! Pobiegła do sąsiedniego domu. Dzwoniła po wszystkich domach w okolicy.
Jeden był nawet otwarty.. więc weszła żeby się rozejrzeć..
- Halo ? Jest tu ktoś ? Przepraszam za najście. Jestem z sąsiedniego domu z naprzeciwka !
Nikt się nie odezwał . To był dwupiętrowy dom. Powoli wchodziła po schodach. Otwierała kolejno wszystkie drzwi.
Nagle zobaczyłam kogoś odwróconego tyłem na końcu korytarza na drugim piętrze.Postać stała nieco skrzywiona... widać było pobrudzone od krwi ubrania.
- Przepraszam Pana ! Weszłam bez pozwolenia były otwarte drzwi.
Mężczyzna nie odpowiedział.
-Nic Panu nie jest? Wie Pan co się stało ?
Nadal nie usłyszała odpowiedzi. Zaczęła się bać ale podeszła i szybkim ruchem obróciła Mężczyznę chwytając za ramię.
Zobaczyła czerwoną od krwi skórę , białe oczy , bez tęczówek i czegokolwiek !
Powoli wycofywała się na koniec korytarza.
Postać ryknęła i zaczęła szybko biec w jej stronę .
Dziewczyna ze strachu krzyknęła i skoczyła ze schodów . Biegła do kuchni i wzięła największy nóż jaki był .
Postać biegnąca w jej stronę szybko nadziała się na nóż , ale jakby nie czuła bólu.
Dakota wzieła zamach i drugi raz nóż znalazł się w ciele atakującego jej człowieka.
To nic nie dawało, a mężczyzna rzucał się na nią i próbował ugryźć . W końcu mocnym ciosem wbiła nóż w jego oko. To poskutkowało lecz dziewczyna zrzucając z siebie martwe ciało pobiegła z powrotem do swojego domu.
Nie wychodziła z domu trzy dni . Nie zmrużyła też oka. Dopiero po trzecim dniu jej oczy zamknęły się i koszmary nie dały jej spokoju choćby na chwilę . Gdy otworzy oczy jej koszmar będzie trwał nadal ...
CDN..
Nagle ktoś wali mocno w drzwi , ale nie może ich otworzyć. Są zamknięte. Dakota owinięta w kołdrę szybko zamknęła oczy.. Wkrótce krzyki ucichły. Dakota zasnęła.
Godzina 7:00 rano. Obudziła się .. i już nie mogła zasnąć. Wstała . Ubrała się . Wszystko było jak dotychczas .
Wiedziała że zostało jej jeszcze dużo czasu zanim wyjdzie do szkoły, która była niedaleko. Zaczęła słuchać muzyki przez ulubioną mp4 , którą dostała na urodziny zeszłego roku. Rozmyślała wtedy o swoim ostatnim snem. Zawsze śniły jej się takie same sny. Codziennie. Ten był inny ..bardzo realny.. bo w normalnych snach wszystko dzieje się tak szybko i niedokładnie.. teraz było inaczej . Tak bardzo chciałam się wtedy obudzić , ale nie umiałam.. nie potrafiłam.
Pół godziny na słuchawkach wystarczy. Muszę już schodzić na śniadanie.. wyjdę dzisiaj wcześniej . Zchodząc do kuchni zauważyła pusty dom... Na pewno wszyscy jeszcze śpią o tej godzinie. Dzisiaj przygotuję coś sama.
Zjadła śniadanie przy telewizji.
Nic nie rozumiem! Czy na każdym kanale muszą lecieć same wiadomości ? I tak nic z tego nie rozumiem.
Dobra .. śniadania do szkoły nie będę barć . I tak zawsze nie jestem głodna. Wychodząc z domu widziała tylko krew na ulicach... nie wiedziała co się stało. Chciała pobiec i powiedzieć rodzicom o jakiejś bójce pod domem.
Oni by wiedzieli gdzie zadzwonić i kogo powiadomić. Przecież ona nie umie mówić po Chińsku..
Pobiegła szybko z powrotem do domu i najpierw chciała powiadomić Mamę. Nie było jej w sypialni. Taty też nie było. Biegła coraz szybciej do pokoju Marty żeby powiadomić ją o zniknięciu rodziców. Może ona coś wiedziała ?
Jej też nie było... Nikogo nie było. Ulice były puste. Nie wiedziała co robić. Coś się na pewno stało.. !
Dzwoniła na policję. Sama. Wzięła słownik i chciała się porozumieć .. ale nikt nie odbierał.
No to teraz do babci. Zadzwoni do niej drogo bo to bardzo daleko od jej domu ale ją już to przestało obchodzić . Dzwoniła do znajomych , przyjaciół, rodziny. Nikt nie odbierał.
Zrozpaczona pobiegła do swojego pokoju i myślała .. długo myślała co ma zrobić.
Przecież są jeszcze jej sąsiedzi ! Pobiegła do sąsiedniego domu. Dzwoniła po wszystkich domach w okolicy.
Jeden był nawet otwarty.. więc weszła żeby się rozejrzeć..
- Halo ? Jest tu ktoś ? Przepraszam za najście. Jestem z sąsiedniego domu z naprzeciwka !
Nikt się nie odezwał . To był dwupiętrowy dom. Powoli wchodziła po schodach. Otwierała kolejno wszystkie drzwi.
Nagle zobaczyłam kogoś odwróconego tyłem na końcu korytarza na drugim piętrze.Postać stała nieco skrzywiona... widać było pobrudzone od krwi ubrania.
- Przepraszam Pana ! Weszłam bez pozwolenia były otwarte drzwi.
Mężczyzna nie odpowiedział.
-Nic Panu nie jest? Wie Pan co się stało ?
Nadal nie usłyszała odpowiedzi. Zaczęła się bać ale podeszła i szybkim ruchem obróciła Mężczyznę chwytając za ramię.
Zobaczyła czerwoną od krwi skórę , białe oczy , bez tęczówek i czegokolwiek !
Powoli wycofywała się na koniec korytarza.
Postać ryknęła i zaczęła szybko biec w jej stronę .
Dziewczyna ze strachu krzyknęła i skoczyła ze schodów . Biegła do kuchni i wzięła największy nóż jaki był .
Postać biegnąca w jej stronę szybko nadziała się na nóż , ale jakby nie czuła bólu.
Dakota wzieła zamach i drugi raz nóż znalazł się w ciele atakującego jej człowieka.
To nic nie dawało, a mężczyzna rzucał się na nią i próbował ugryźć . W końcu mocnym ciosem wbiła nóż w jego oko. To poskutkowało lecz dziewczyna zrzucając z siebie martwe ciało pobiegła z powrotem do swojego domu.
Nie wychodziła z domu trzy dni . Nie zmrużyła też oka. Dopiero po trzecim dniu jej oczy zamknęły się i koszmary nie dały jej spokoju choćby na chwilę . Gdy otworzy oczy jej koszmar będzie trwał nadal ...
CDN..
sobota, 5 maja 2012
#2
W szkole jak zwykle. Naśmiewanie się ze mnie i wyzywanie. W sumie było widać że się śmieją, bo nie rozumiałam ich, nienawidzę Chińskiego ! Już widać mój domek jednorodzinny ..Mamy nie ma o tej godzinie w domu, Taty także teraz nie ma, rano wcześnie...gdyby nie ich praca nie musielibyśmy tu mieszkać. Dlaczego w moim pokoju ktoś odsłonił zasłony? Nigdy tak praktycznie ich nie odsłaniam! Zaraz ! Ktoś jest w moim pokoju .. To coś mi nie wygląda na psa .. pies jest na ogródku .. stąd go widzę !
Dakota zbliżając się do domu coraz bardziej zastanawiała się co zrobić jak ktoś się włamał .. może po kogoś pójść od razu ? Ale woli sama zobaczyć co się dzieje..
Wchodząc ostrożnie na drugie piętro skrzypiącymi schodami trzyma w ręku nóż z blatu w kuchni. Trzyma go przed sobą żeby zdążyła zaatakować. To już jej pokój.. słychać tam małe i ciche kroki i otwierające się szafki.
Dakota zdecydowała się wejść do pokoju i zagrozić atakiem z jej strony. Tak zrobiła.
-Nie ruszaj się ! Dzwonię na ....policję..
-Cześć Dakota !
-Marta ! Co ja mówiłam o wchodzeniu do mojego pokoju ! Powinnaś być w przedszkolu !
-Ale ty masz więcej fajnych rzeczy .. a do przedszkola nie poszłam bo się źle czuję .. kaszlę i kicham ! Nie widzisz ? aaa psik!
-Symulujesz.
-Może.. ale ja nie lubię nowego przedszkola. Nikt mnie nie lubi .
- Cóż wiem co czujesz...wyjdź już z mojego pokoju i zostaw w końcu moją kolekcję porcelanowych lalek !
- No dobra , ale jak się ze mną potem pobawisz!
-Dobraa pobawię się , może być !?
- Tak.
- No to wyjdź.
Zamykając drzwi po wyjściu Marty na klucz zabrałam się za porządek.. Ta mała paskuda potrafi narobić bałaganu. Kto jak kto ale ja nie znoszę mojej siostry ! Nie wspominałam o niej ostatnio nikomu.. to tak jakby nie istniała. Rodzice dogadzają tylko jej .. Ona musi mieć nowe zabawki, ubrania i jeszcze kieszonkowe! Nie znoszę jej!
Jest jeszcze wcześnie ... nie chce mi się już po niej sprzątać! Wezmę swoją ulubioną książkę .. i trochę poczytam na łóżku.
Dakota czytając szybko zasnęła, w nadziei że jutro będzie nowy, lepszy dzień. Będzie wyjątkowy ... tak się jej przynajmniej zdawało..
CDN..
piątek, 4 maja 2012
#1
Widzę ciemność ... Ale coś w ten ciemności wydaje się takie jasne .. coś jaśnieje wraz z moimi krokami. Idę dalej.. zaczynam biec. Nagle słyszę głos małej dziewczynki..
-Światło jest za daleko żebyś dobiegła do niego tak szybko.
-Kim jesteś? Dlaczego cię nie widzę ! -Ogarnia mnie strach
-Spokojnie . Powiem ci jak do niego dotrzeć.
-Dlaczego mam ci ufać, skoro nie wiem kim jesteś !
-Jestem tu po to żeby ci pomóc.- mówi dziewczynka
-W czym ?! Sama dam sobie radę! - krzyczę z pewnością siebie.
-Nic nie będzie takie łatwe , nie teraz kiedy jesteś tak daleko od celu.
-Zaraz do niego dotrę , zobaczysz !
-Pośpiesz się gonią cię!
Oglądam się szybko za siebie ale widzę tylko jakieś czarniejsze od ciemności postacie.
Biegną prosto na mnie. Muszę biec szybko .. zaraz mnie dogonią !!
Słyszę nagle przeraźliwe krzyki ... obracam się w biegu .. widzę tylko czerwone od krwi ulice.. Oni już mnie nie gonią .. zniknęli .. Powoli zwalniam i obracam się w stronę krwawych ulic. Nie mogę uwierzyć w to co widzę ... widzę moich znajomych, przyjaciół, rodzinę.. Wszyscy nie żyją.. Wszystko jest wyraźne jakby światło zbliżało się do mnie , nie oddalało wraz z moim krokiem za nim. Dotychczas nie towarzyszył mi gorszy strach.. Oni mnie dopadną ! Muszę biec dalej ! Szybko obracam się i szykuję do szybkiego biegu ..
Przede mną stoi jakaś postać ... nie wiem kto to jest .. Ale przypomina mi kogoś znajomego .. dlaczego nie widzę twarzy? Długie ciemne włosy wszystko przysłaniają ..Ale zrobiło się zimno! Postać gwałtownie podnosi głowę w górę ! Widzę tylko zakrwawioną twarz .. Słyszę przeraźliwy krzyk , który jest nie do zniesienia !!
Otwieram oczy .Wschodzi słońce..Widzę swoje stare meble.. I mojego psa.. uff ... to był tylko zły sen .. to jeden z tych koszmarów , które nie dają mi spokoju odkąd przeprowadziłam się tu .. Do Chin ..Kto by chciał mieszkać w Chinach ?! Z nikim nie mogę się tutaj dogadać!
Po co mi te kursy języka Chińskiego skoro i tak jest dla mnie za trudny! Ale moim rodzicom tego nie wytłumaczę .. nie rozumieją mnie ..
No dobra. Pora zejść na śniadanie. O kurcze , już 9:30 budzik mi nie zadzwonił! No cóż lepiej późno niż wcale. Jedyny plus w nowej szkole jest taki że nie trzeba się tak wcześnie zrywać jak w starej . Tu lekcje zaczynają się o dziesiątej .
- Dakota ! Ubrałaś się już ? - słyszę głos mojej mamy
- Zaraz zejdę !- krzyczę oburzona.
Czy ona codziennie musi mnie sprawdzać ?! Już mam tego dość . Wiem co mam robić!
No dobra .. Muszę coś wygrzebać z szafy ..
- Dobra Rex co ty na to ? Może czarny podkoszulek z czerwonymi spodniami ?
- Woorf !
- Wiedziałam że ci się spodoba .
Już ubrana zchodzę na śniadanie.
- Cześć mamo .
- Cześć słońce ! Zrobiłam twoje ulubione grzanki z majonezem !
- Dzięki mamo ..
*W myślach* Tylko ja gustuję w takich śniadaniach .. inne dzieciaki jedzą jakieś sushi .. chociaż niewiem jak naprawdę jest w typowym Chińskim domu .. Z nikim się jeszcze nie zaprzyjaźniłam. Wszyscy mają mnie za dziwaczkę. Nie żałuję. Nie chcę mieć przyjaciół z tej szkoły. Po co komu przyjaciele? Mam psa ..
- Kochanie co ty taka zamyślona ?
- Ah.. nic mamo po prostu miałam zły sen ..
- Kolejny ? Skarbie to nie jest normalne .. może zapisać cię do psychologa ?
- Mamo ! Ja nie jestem świrem !
- Ale ja nie mówię że z tobą jest coś nie tak , ja tylko..
- Taak mamo ty tylko sugerujesz że mam świra!Z resztą nie ty jedna !
- Masz problemy w szkole?
- Nie !
- Ze mną możesz o tym porozmawiać ..
- Dobra, mamo ja wychodzę , zaraz się spóźnię ..
- Dobrze , Do zobaczenia ..
- Nara .
Już nic mnie nie zdziwi .. ona też już uważa że mi odbiło .. no cóż ..Widocznie tak już musi być.
CDN.
Subskrybuj:
Posty (Atom)