Piękne oczy zaczęły się przemieszczać, a postać sunęła się lekko do przodu w smugę światła.
Kewin stał cały skamieniały. Nagle usłyszał głośne charczenie ..
Oczom chłopca ukazał się zarys dużego psa.. był pozbawiony skóry. Spływała po nim krew.
Kewin powoli włożył jedną z rąk do kieszeni. Wtem rozległ się bardzo głośny ryk. Pies rzucił się do ataku.
Szybkim ruchem chłopak wyjął z kieszeni rewolwer i celnie strzelił zmutowanemu psu w głowę. Strzał powalił stworzenie.
Zdezorientowany Kewin dalej nie wiedział gdzie podziewa się Yuki. Zdecydował się wejść do pomieszczenia z niebieskimi drzwiami. Bardzo trudno się je otwiera..
W pomieszczeniu jest bardzo zimno. Znajduje się w nim tylko mała owalna gablotka.. w niej znajduje się mała fiolka z fioletowym płynem. To było antidotum.. ale Kewin nie był pewien na co jest dokładnie. Podszedł do szklanej gablotki. Otworzył ją, po czym zabrał fiolkę z antidotum. Obrócił się w stronę wyjścia.
- Yuki?- Powiedział zdziwiony chłopak, gdy jego oczom ukazała się mała dziewczynka.- Co tutaj robisz? Gdzie byłaś?
CDN..
Ciekawe opowiadanie. :)
OdpowiedzUsuńSuper blog. Bardzo mi się podoba.
Zapraszam na moje opowiadanie: http://history-of-teen.blogspot.com/
Fajny blog , ciekawie piszesz , obserwuję i zapraszam do mnie http://zaczynamodnowa01.blogspot.com/ pozdrawiam :**
OdpowiedzUsuń